priorytety

Ciekawe, kiedyś byłoby to pierwsze miejsce w którym bym napisał ‚przeszedłem Główny Szlak Sudecki’, a teraz piszę tutaj o tym na samym końcu.

Mało piszę, nie trudno to zauważyć.

Może dlatego, że tak wiele się dzieje między słowami.

A może, że stałem się bardziej realny niż wirtualny. Pomimo to, wciąż jestem. Wciąż staję się najlepszą wersją siebie jaką tylko mogę, jaką potrafię, jaką chcę być.

Idąc przez te 444 km. trochę rozmyślałem o tym co przeszedłem nie na piechotę lecz swoim pragnieniem wiele lat temu i obecnie. Jak to wszystko się przeobraża we wspomnieniach, jak to wszystko już nie istnieje. A jednak było.

W styczniu minie 10 lat!

10 lat od kiedy zacząłem przyjmować hormony. 10 pięknych lat! Czuję ogrom wdzięczności za to co w życiu mam. Czuję, że czuję.

Z okazji 10 lecia pora by było coś zacząć pisać :)

 

Ślę ku Wam uśmiechy i pozdrowienia.

Inaczej ze sobą rozmawiam kiedy do siebie myślę, a inaczej kiedy piszę.

W pisaniu jest znacznie więcej wrażliwości i bliskości, często też wzruszenia.

Kiedy myślę jestem wychłodzony, skupiony, zadaniowy.

Ostatnie dni nie są łatwe, mój tato leży w szpitalu, a ja czuję ucisk wewnętrzny. Ostatnio tak się czułem ponad 10 lat temu. To znajome ciepło i stres, nie do ominięcia, ale do przeżycia.

Głowa kieruje mnie na kolejne zadania, ale to już też nie ta sama głowa co 10 lat temu. W niej jest też miejsce na pogłębioną analizę na świadomość procesów jakie we mnie właśnie zachodzą i to co nieuświadomione, a jest.

Dlatego wiem, że lada moment usiądę do pisania, żeby poprzez pisanie dać upust rosnącemu wewnętrznemu ciśnieniu, by słowami wypłakać z siebie to co gromadzi się na bieżąco.

Wchodzę w następny etap życia.

 

ogar

Największy komplement jaki usłyszałem w swojej pracy to: masz ogar jak nikt inny tutaj.

W tłumaczeniu – odnajduję się w tym bałaganie i potrafię sobie z nim poradzić.

:)

Dziś jednak przeglądając internety i tzw. środowisko LGBT doszedłem do wniosku, że nie ogarniam.

Mam ogromne zaległości, kompletnie odleciałem w nie transowe strony. Zająłem się planowaniem kolejnych górskich wypraw i wyzwań biegowych. I choć w głowie mam wiele trans wątków to słowa mi się rozbiegają i nie uganiam się za nimi tak jak kiedyś.

No i już mogę sam sobie powiedzieć, że jestem starym transem. I wcale się z tym staro nie czuć. :)

Ale kiedy czytam 17, 20 latków to kosmos nas dzieli.

I ten ciągły hejt i ocenianie, to ciągłe doradztwo i przekrzykiwanie swoich racji, coraz mniej ciszy, sieć krzyczy.

Strach się bać żeby mi zaraz ktoś nie napisał, że za mało jestem trans.

Za mało transa w transie ;)

Rety, rety czy ktoś mnie jeszcze czyta?